| strona główna | aktualności | forum | linki | o nas |
Relacje9.08.2009, 12:44:56
Już jest! Pierwsza relacja z Obozu Bójki 2009! Gorąco zachęcam do zapoznania się z treścią która przynajmniej w pewnym stopniu ukaże państwu obraz obozowego życia.
Dzień 1
10 lipca 2009 roku o godzinie 6.30 3 Drużyna Lubelska zebrała się na dworcu PKS ,,Transped’’ i około godziny 7 wyruszyliśmy na obóz w stronę Ostrowa Lubelskiego. Około godziny 8 dojechaliśmy do wyżej wymienionego miasta i dalej ruszyliśmy pieszo, po przejściu około 4 km doszliśmy do miejsca obozu, gdy już wybraliśmy miejsce na obozowisko rozpoczęliśmy pionierkę. Po kilku godzinach ciężkiej pracy zjedliśmy sycący obiad. Do wieczora zdążyliśmy zrobić tylko platformę, więc tej nocy spaliśmy w namiocie.
Dzień 2
Wstaliśmy około godziny 7, zjedliśmy śniadanie i tak rozpoczął się drugi dzień pionierki, każdy zabrał się za swoją robotę. W południe zakończyła się budowa masztu i odbył się apel rozpoczynający obóz. Tego dnia także nie udało nam się zrobić wszystkiego, ale podnieśliśmy marabuta i spaliśmy już na pryczach.
Dzień 3
W niedzielę rano zaraz po śniadaniu i apelu ruszyliśmy do Ostrowa Lubelskiego na Msze Świętą. Po Mszy udaliśmy się na pobliskie boisko gdzie odbyły się rozgrywki w piłkę nożną między drużynami harcerskimi. Następnie poszliśmy nad jezioro się wykąpać i wróciliśmy do obozowiska. Po kolacji miło spędzaliśmy czas przy ognisku, podczas różnych ciekawych zabaw i śpiewów.
Dzień 4
Wstaliśmy około godziny 7, poszliśmy na apel i na Mszę Świętą, po której zjedliśmy śniadanie, a zaraz po nim wzięliśmy się za kończenie pionierki. Tego dnia także zrobiliśmy latrynę. Po południu odmeldowaliśmy się i wyruszyliśmy do Ostrowa Lubelskiego w celu zakupienia artykułów na konkurs kulinarny. Po drodze spotkaliśmy Krzyśka którego właśnie rodzice dowozili na obóz. Gdy wróciliśmy do obozowiska od razu zabraliśmy się do przygotowania posiłku. Tego dnia także swoją obecnością zaszczycił nas ksiądz Przemek, który był z nami na obozie w zeszłym roku.
Dzień 5
Jak przez pare ostatnich dni po apelu i śniadaniu było trochę czasu na kończenie pionierki. Po południu rozpoczął się bieg harcerski, co prawda było trochę mało czasu, ale w miarę możliwości staraliśmy się zdobyć jak najwięcej punktów. Po powrocie zjedliśmy obiad. Wieczorem była Msza Święta i Adoracja Najświętszego Sakramentu, była także możliwość spowiedzi. Po zakończeniu Adoracji poszliśmy zdjąć flagi z masztu i rozpoczęła się cisza nocna. Tej nocy mieliśmy warty.
Dzień 6
Po bardzo męczącej nocy, gdyż na wartach było nas tylko trzech, poszliśmy na apel i Msze Świętą, po której pożegnaliśmy księdza Przemka. Następnie zjedliśmy śniadanie i zabraliśmy się za budowę stołu, nie skończyliśmy jednak, ponieważ zaczęła się wielka gra. Wszyscy samurajowie ruszyli na poszukiwania Mongoła. Minęło pare długich godzin zanim go odnaleźliśmy, ponieważ jak się później okazało ukrył się w innym miejscu niż kazano nam szukać, jednak po wielu wysiłkach się udało. Po powrocie do obozowiska zjedliśmy obiad i poszliśmy nad jezioro się wykąpać. Gdy wróciliśmy było już dosyć późno, więc szybko nazbieraliśmy chrustu i po chwili rozpoczęło się ognisko tematyczne o walkach samurajów któro przygotował zastęp Tygrys. Po ognisku zdjęcie flag z masztu i cisza nocna.
Dzień 7
Rano jak zwykle apel, Msza Święta i śniadanie. Potem rozpoczęły się przygotowania do biegu sprawnościowego, niestety po chwili zaczął padać deszcz, ale to i tak nie przeszkadzało w rozwieszaniu lin i robieniu różnego typu przeszkód. Po obiedzie gdy już przestało padać zaczął się bieg. Był bardzo trudny, więc trzeba było włożyć wiele starań aby poradzić sobie ze wszystkimi przeszkodami. Po tych wyczerpujących zmaganiach poszliśmy się umyć nad jezioro. Gdy wróciliśmy rozpoczęło się ognisko w naszym wykonaniu na którym to przedstawiliśmy historię wykuwania miecza. Oczywiście potem zdjęcie flag z masztu i cisza nocna, i tak właśnie zakończyliśmy siódmy dzień obozu.
Dzień 8
Dzień jak zwykle zaczęliśmy apelem i Mszą Świętą. Następnie było śniadanie po którym nastąpiła dalsza część wielkiej gry. Tym razem wszyscy samurajowie grali w Manzo. Walki były zacięte i bardzo długie. Po obiedzie wyruszyliśmy na poszukiwania artefaktów potrzebnych do wywołania boskiego wiatru. Gdy już zdobyliśmy wszystkie artefakty ruszyliśmy na wojnę z Mongolią, która rozpętała się nad wodą. Wojna była bardzo trudna, lecz pomimo to udało nam się zatopić mongolską flotę i odnieść zwycięstwo, a wszystko to za pomocą boskiego wiatru. Po tych wyczerpujących zmaganiach wykąpaliśmy się i wróciliśmy do obozowiska. Wieczorem miło spędzaliśmy czas przy ognisku tematycznym, przygotowanym przez zastęp Kania, tematem tego ogniska był chiński targ. Po zdjęciu flag z masztu zapadła cisza nocna i tak też zakończyliśmy ósmy dzień obozu.
W nocy zostaliśmy zaatakowani przez złe duchy, które jak się okazało zostały wywołane razem z boskim wiatrem. Wszystkie rody zatem, pomimo tylko ciemnego lasu dookoła, ruszyły na wojnę z duchami. Naszym celem było rozpalenie ogniska i podtrzymanie ognia do czasu aż złe duchy ustąpią. Pomimo niezbyt korzystnym warunkom każdy z rodów spełnił swoje zadanie, więc po udanej walce udaliśmy się na zasłużony spoczynek.
Dzień 9
Dzień zaczęliśmy jak zwykle. Po śniadaniu przyjechali po Krzyśka rodzice ze względu na sprawy rodzinne. Dzisiejszy dzień miał być poświęcony misjom jakim się podjęły zastępy, Niektórzy robili łódki, tratwy, ciasta itd., my zaś pracowaliśmy nad stopniem. Wieczorem poszliśmy się wykąpać i można by powiedzieć że tak zakończył się dziewiąty dzień obozu.
Dzień 10
Niedziela, więc standardowo apel i po krótkim śniadanku szybki wymarsz do kościoła. Po powrocie do obozowiska zaczęli zjeżdżać się rodzice, gdyż był to dzień odwiedzin. Przy wcześniej przygotowanym ognisku rodzice bardzo dobrze się bawili, mieli okazję poczuć klimat obozowych ognisk, ojcowie dodatkowo mieli możliwość zagrania w Manzo. Po wyjeździe rodziców zaczęły się przygotowania do balu kapitańskiego. Gdy już wszystko było gotowe rozpoczęliśmy zabawę. Jak to na balu kapitańskim było bardzo wesoło, wszyscy dobrze się bawili. Było dużo różnego rodzaju gier, a także dużo piosenek. Potem niektórzy poszli spać, inni zaś zostali jeszcze przy ognisku ze śpiewem na ustach.
Dzień 11
Ostatnie godziny obozu, czyli wielkie pakowanie. Wstaliśmy bardzo rano gdyż nie mieliśmy zbyt dużo czasu, ponieważ lada moment miała przyjechać ciężarówka po sprzęt, zatem wszyscy pełną parą zaczęli się zwijać. Składanie namiotów, niszczenie pionierki, układanie sprzętu i takie tam. Gdy już cały sprzęt był na ciężarówce odbył się apel kończący obóz Bójki 2009 po którym wróciliśmy do Lublina.
I to już chyba by było wszystko czym moglibyśmy się z wami podzielić. Dziękujemy za przeczytanie relacji i zapraszamy do galerii gdzie można już oglądać zdjęcia zarówno z obozu w Bójkach jak i ze zlotu ,,Sto zastępów''.
komentarze (2)
Dejv, 16.08.2009, 10:59:14
Tak, tak, udało nam się go dokończyć ;)
napiżak, 13.08.2009, 16:38:40
to skończyliście wreszcie ten stół? bo to bardzo pasjonujące było