3DL Ostęp SHK-Z FSE
zastępy zdjęcia filmy relacje historia ludzie fundamenty niezbędnik kontakt z nami

+Ludzie

Bi Pi w Afryce

16.11.2008, 15:23:58, Pablo

Bi Pi w Afryce Baden Powell znał Afrykę jak mało kto. Nie tylko pod względem geograficznym czy przyrodniczym, lecz także w aspekcie kultury i obyczajów tamtejszych ludów. Wszak przebywał wśród nich kilka dobrych lat.


Na początku pracował jako zwiadowca. Eksplorował Góry Smocze – naturalna granicę między Oranią i Transwalem (obecnie RPA). Jego liczne sukcesy zapewniły mu jeszcze liczniejsze awanse. Jednym z owych sukcesów nagrodzonych promocją jest potyczka Bi PI z zuluskim wodzem Dinizulu.
Baden Powell służył wtedy jako adiutant naczelnego dowódcy wojsk gen Henry’ego Smitha, który był notabene jego krewnym. Gdy tylko przybył do Afryki z Londynu, od razu czekał go poważny egzamin – musiał uwolnić grupę Anglików – cywilów otoczonych przez wojska zuluskie. Wykorzystał wtedy sprzymierzone wojska tubylcze, które spisały się nadzwyczaj dobrze – niewinnych farmerów udało się odbić. Niestety, podczas szturmu jedna z piastunek dzieci – dwunastoletnia zuluska, została postrzelona w brzuch. Mimo starań Bi Pi dziewczynka zmarła. Młodemu wówczas żołnierzowi brakowało wiedzy i doświadczenia medycznego. Jej śmierć stała się bodźcem do zorganizowania obowiązkowych kursów pierwszej pomocy dla brytyjskich żołnierzy. Jednak życie toczyło się dalej, a Zulusi pod wodzą Dinizulu nadal sprawiali Anglikom wiele kłopotów. Baden Powell dostał od dowódcy rozkaz odnalezienia kryjówki uciążliwego wodza. A owo zadanie do łatwych nie należało – wrodzy tubylcy znali wszak swoje ziemie najlepiej, ponadto byli mistrzami kamuflażu i zacierania śladów. Baden Powell wpadł na genialny pomysł –zamiast uganiać się za Zulusami po puszczy stwierdził, ze woli poczekać na nich. Robił narady w dobrze widocznych miejscach, samotnie spacerował po lesie, słowem – cały czas dawał wrogom znać o swojej obecności. Ryzykował głową, żeby tylko zwabić któregoś z Zulusów. Plan szalony, acz skuteczny. Pewnej nocy Bi Pi ledwo zdążył się uchylić przed oszczepem lecącym prosto w niego z pobliskich krzaków. Burnham, oficer brytyjski, który widział zajście, chciał od razu zabić wroga, który w tak niehonorowy sposób chciał pozbyć się Baden Powella. Ale ten go powstrzymał mówiąc, że „trup nie zaprowadzi nas do kryjówki Dinizulu”
Bi Pi wraz z kilkoma zaufanymi ludźmi udał się w pogoń. Na początku udawali niedoświadczonych tropicieli hałasując, niszcząc i gubiąc trop. Wrogi Zulus, myśląc że ma do czynienia z żółtodziobami, przestał zacierać ślady i zadowolony, ze uszedł z życiem wracał do obozy. Tymczasem Bi Pi wraz z kompanią podążali bezszelestnie jego tropem, który w końcu zaprowadził ich do kryjówki zbuntowanych tubylców mieszczącej się w kotlinie, wysoko w górach. Mimo, ze ze wszystkich towarzyszy pozostał jedynie Jan Grootboom, bliski przyjaciel, zdecydował się na ryzykowny blef. Wbiegł do kotliny udając, że wykrzykuje rozkazy do żołnierzy którzy rzekomo byli za nim. Jego towarzysz rozkazał poddać się Zulusom, ale oni niestety nie połknęli przynęty. Byli gotowi do zadania śmiertelnego ciosu, gdy zdarzyła się rzecz niespodziewana – rozległ się płacz dziecka, wtulonego w ramiona stojącej obok matki. BP podszedł kilka kroków i wręczył dziecku drewniane koraliki, które sam otrzymał od wspomnianej już zuluskiej dziewczynki. O dziwo dziecko przestało płakać! Zulusi uznali to za znak z niebios i zbuntowali się przeciw Dinizulu, który tchórzliwie umknął. BP poprowadził za nim pościg, i niedługo odnalazł wodza. Dinizulu na znak uległości i poddania obdarował BP insygniami wodza – nanizanymi na sznur drewienkami. Całą Afrykę obiegła wieść o brawurowym wyczynie BP, który w zamian za ten akt odwagi dostał przedwczesny awans na majora.
Insygnia wodza - drewienka na sznurku – są dziś wręczane instruktorom harcerskim po ukończeniu kursu najwyższej rangi, wraz z przyznaniem stopnia harcmistrza. Ale ta historia pozostawia po sobie coś niepomiernie ważniejszego – warto bezinteresownie czynić dobro innym.

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony